• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Wydarzenia
SulechRide 4 i 5/2021

SulechRide 4 i 5/2021

W ciągu ostatnich dwóch tygodni dwukrotnie organizowaliśmy Sulechride czyli naszą lokalną ustawkę kolarską. Pierwsza odbyła się 30 maja, a druga w zeszły weekend czyli 13 czerwca. Co takiego było w nich wyjątkowego, że zdecydowałem się je opisać w osobnym poście? Działo się dużo dobrego, a nasze jazdy to taki mix cofferide i trochę szybszej jazdy. Sprawdźcie sami jak było!

#SulechRide 4/21

Na ostatnią niedzielę maja w planie był wypad do Międzyrzecza starą drogą krajową nr 3 (nazywaną przez nas starą trójką), która utraciła status krajówki po wybudowaniu S3. Jest szeroka, na zdecydowanej większości swojej długości ma pas awaryjny. Poza tym ruch jest tam nie większy niż na wojewódzkich więc jest po prostu bezpieczna dla kolarzy. Link do trasy -> https://www.strava.com/routes/2832543993713649034

„Pięć po”

Spodziewaliśmy się, że na tym Sulechride będzie nas około 8-10 osób czyli tak jak zazwyczaj. Co prawda kilka osób z Zielonej Góry zapowiedziało się wcześniej, że przyjedzie, ale to co zobaczyłem na miejscu przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Okazuje się, że oprócz licznej ekipy z Zielonej Góry przybyli do nas także ludzie ze Zbąszynka, Smolna czy nawet Iłowej Żagańskiej (około 85km drogi autem do Sulechowa!). Dopisało też liczne grono „lokalsów” z Grupa MTB Sulechów. W ten sposób nazbierało się nas około 20 osób i punktualnie o 10:00… A nie, przepraszam, ruszyliśmy o 10:10 ponieważ mamy takiego jednego kolegę, na którego mówimy „pięć po” 😀 Chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego.

Sulechride w Sulechowie

Przebieg trasy

Trasa, wyżej wspomnianą trójką, do Międzyrzecza przez Świebodzin, to typowa „interwałówka”. Cały czas góra-dół, praktycznie bez płaskich odcinków, co dało się we znaki kilku osobom. W tę stronę jechaliśmy również pod wiatr, na szczęście obyło się bez większych rozłamów w grupie, a chwilowe pęknięcia udawało się szybko posklejać.

Sulechride w trasie

Zamek i kawiarnie bez kawy

Przed godziną 12:00 byliśmy w Międzyrzeczu i tutaj udaliśmy się na zabytkowy zamek, otoczony malowniczym parkiem. Po wspólnej focie przed bramą zamkową każdy ruszył trochę pozwiedzać i robić „selfiaki” bo miejsce faktycznie ma wyjątkowy urok. Uczestnicy Sulechride mieli również ochotę na kawę i coś słodkiego, więc szturmowaliśmy dwie pobliskie kawiarnie. Ku naszemu zaskoczeniu, okazało się, że w obu kawiarniach… nie ma kawy (to tak jakby iść do pubu na piwo, a tam nie ma piwa) 😀 . Wobec powyższego ruszyliśmy w kierunku stacji benzynowej, na której mam sprawdzone cappuccino i jest miejsce gdzie można usiąść na ławce. Po drodze, kolega „pięć po” złapał gumę, ale fachowy serwis i pomoc kolegów pozwoliła szybko zażegnać niebezpieczeństwo 😀

Sulechride kawa

Powrót do domu

Po naładowaniu baterii Sulechride ruszył w drogę powrotną, która wiodła przez Luto Suchy i Zbąszynek do Babimostu. Jadąc w tym kierunku mieliśmy sprzyjający wiatr, więc tempo znacznie wzrosło. Tym razem obyło się bez szarpnięć w grupie (nie licząc kilku km, na których „konina” zaczęła się ścigać :D). W Babimoście zrobiliśmy krótki postój na stacji benzynowej i ruszyliśmy w stronę Sulechowa. Dość ciekawym odcinkiem trasy jest 5km drogi krajowej 32. Jest tam krótki, ale dość mocny podjazd i później już tylko w dół do miasta. Od kiedy pamiętam, zawsze umawiamy się, że jedziemy ten odcinek wszyscy razem, bo jest tam duże natężenie ruchu samochodowego i tranzytowego. Cel jest taki aby auta miały swobodę wyprzedzania zwartej grupy. Tak się umawiamy, że zawsze na szczycie wzniesienia grupa jest poszarpana i do Sulechowa dojeżdżamy pojedynczo bądź w małych grupkach 😀 . Dlaczego tak się dzieję? Nie wiem.

Na miejsce zbiórki, które jest też miejscem zakończenia każdego Sulechride, dojechaliśmy cało i szczęśliwie. Na koniec przybiliśmy sobie piątki i podziękowaliśmy za wyśmienitą atmosferę – bo faktycznie taka była. Podsumowując – 106km w dość przyzwoitym tempie i po pięknych okolicach, w których wiosna rozgościła się na dobre. Cudowne uczucie.

#SulechRide 5/21

Sulechride 5/21

Sulechride pojechał również w zeszły weekend. Choć wiele osób z okolic miało w planach wypad w góry z Yolobike lub start w zawodach, to jednak zaryzykowaliśmy wspólną jazdę. Tego dnia chwilowo pogorszyła się pogoda. Temperatura spadła do 18 kresek powyżej zera i wiało bardzo mocno z północnego-zachodu. Krótko mówiąc – warun pogodowy nie rozpieszczał. Trzeba było tak zaplanować trasę, aby jak najmniej km jechać pod ten czołowy, bardzo uprzykrzający życie, wiatr. Można powiedzieć, że się udało. Zawsze tak planuję trasę dla grupy, aby czerpać jak najwięcej przyjemności ze wspólnej jazdy zamiast walczyć z pogodą. Oprócz tego istotnym czynnikiem przy jej układaniu jest fakt aby wracać z wiatrem w plecy. Link do trasy -> https://www.strava.com/routes/2838702811276390884

Zbiórka

Na zbiórkę znów zawitało kilka osób z Zielonej Góry i kolega ze Zbąszynka, co pokazuje, że robi się u nas coraz fajniej :). W 12 osób ruszyliśmy z wiatrem w stronę Babimostu (przez sławne wzniesienie na DK32). O dziwo, grupa jechała razem, bez szarpania. W Babimoście skręciliśmy w lewo, kierując się przez Smardzewo do Świebodzina. Bardzo malowniczy jest ten odcinek drogi, trochę pofałdowany z wieloma walorami krajobrazowymi. Dość powiedzieć, że po drodze mijaliśmy żółte jeszcze pola rzepaku, fioletowe lobelii czy pojedyncze czerwone plamy maku. Było jednak mocno pod wiatr wiejący z prędkością około 30km/h i każdy z nas to odczuł, mimo często dawanych sobie zmian.

Ustawka w drodze

Rynek w Świebodzinie

Sulechride wjechał na Świebodziński rynek kwadrans przed południem. Piękna jest to starówka, o czym nie wszyscy wiedzą. Każdy, jadąc do tego miasta, wybiera wizytę u Króla Góry i jedzie dalej, a tymczasem rynek – perełka. Wyłączony dla ruchu aut, z pięknymi kolorowymi kamienicami i licznymi kawiarniami. Kawiarniami, w których podają kawę 😀 Jedna z nich, z ogródkiem przy ratuszu, ugościła nas zacnie. Wypiliśmy, pojedliśmy i pogawędziliśmy robiąc przy tym, rzecz jasna, foty.

Kawka w Świebodzinie

Na naszą cześć, w wieży ratuszowej zagrano nawet lokalny hejnał (a może to dlatego, że akurat wybiła 12 w południe?) Nie mniej jednak było świetnie i to mimo tego, że trochę zmarzliśmy. Dusze rozgrzane kawą i cukrem z deserów nie reagują na niekorzystną aurę pogodwą.

Sulechride Świebodzin

Droga powrotna

Po naładowaniu baterii ruszyliśmy w drogę powrotną, a trasa wiodła w stronę miejscowości Skąpe. Mijaliśmy po drodze gigantyczny, nowo powstający budynek jednej z większych światowych korporacji. Robi wrażenie swoim ogromem i gabarytem, i to w zasadzie wszystko na jego temat 😀 O jego estetyce nie ma się co rozwodzić 🙂

Jadąc w tym kierunku Sulechride miał już tylko wiatr boczny-skośny z tyłu, a od Skąpego wiało prosto w plecy. Oczywiście spowodowało to dość mocne przyspieszenie naszego skromnego peletonu. Do Sulechowa dojechaliśmy w wyśmienitych nastrojach notując tym razem 70km i po raz kolejny – świetną atmosferę.

Peleton wraca do domu

Podsumowanie

Podsumowując, ciesze się ogromnie, że Sulechride zyskuje na popularności. Widać tutaj ewidentnie efekt Yolo-Sulech Ride (więcej tutaj → http://roweromantyk.pl/index.php/2021/05/15/yolo-sulech-ride/ i tutaj -> https://yolobike.pl/yoloride-lubuskie). Promocja, tym wydarzeniem, kolarstwa i województwa lubuskiego dała efekt lepszy, niż niejedna kampania reklamowa promująca gminę. Od ludzi, którzy do nas przyjeżdżają słyszę wprost – „piękne macie okolice”, „będziemy wpadać częściej bo jest na co popatrzeć i gdzie pojeździć”. To buduje człowieka niesamowicie. Śledźcie nas i wypatrujcie kolejnych eventów, będziemy się organizować i przemierzać tą część województwa lubuskiego. Do zobaczenia na trasie! 🙂

6 thoughts on “SulechRide 4 i 5/2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.