• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Wydarzenia
Wakacyjne #SulechRide – część 1

Wakacyjne #SulechRide – część 1

Pogoda za oknami, z dnia na dzień, zrobiła się barowa. Czy to pierwszy sygnał od jesieni, że jest tuż za rogiem? Czy lato jeszcze do nas wróci w tym roku? Wszak trwało tak bardzo krótko…Bodajże 20 czerwca zrobiło się w miarę ciepło (wcześniej były tylko przebłyski) i pobyło sobie tak do 22 sierpnia. Całe dwa miesiące :D. Dobra, koniec pesymizmu! 🙂 Panującą na zewnątrz aurę postanowiłem wykorzystać na wspominki naszych lokalnych ustawek Sulechride. A że działo się wiele to jest o czym pisać 🙂

Patelnia Ride

Prognozy pogody na 20.06, kiedy miał pojechać szósty tegoroczny SulechRide, były „piekielne”. O standardowej godzinie startu czyli 10:00 miało być już 30 stopni w cieniu i dalej rosnąć. Jechać czy nie jechać – to pytanie pojawiło się kilka razy. Tak niewiele jest słonecznych weekendów w roku, że postanowiliśmy, że jedziemy, ale… o 7:30. W niedzielę. Jakieś pytania?

Sulechride Patelnia

Trasa była dość klasyczna, jak na nasze warunki. Jazda w kierunku Świebodzina starą trójką, a później przez Lubogórę i Ołobok do Niesulic. Mimo wczesnej pory było już gorącawo więc skorzystaliśmy z gościnności czystych i ciepłych wód Jeziora Niesłysz i zaliczyliśmy krótkie pływanie. Wyszedł taki mini-pseudo „duathlon” 😀 Trochę dziwnie patrzyli na nas ludzie obecni na molo, ale cóż. Potrzeba z kategorii tych wyższej konieczności.

Sulechride jezioro

Powrót, wyjątkowo zaplanowany pod wiatr żeby mieć choć lekkie wrażenie chłodzenia, przez Łąkie, Skąpe i Pałck. W Sulechowie byliśmy punkt 10 i już dość mocno skwarzyło. Pomysł, może trochę szalony (bo kto normalny wstaje w niedzielę o 6:30 żeby iść na ustawkę), ale opłacało się 😀

Jezioro

YoloSulech Ride

Gdy tylko dostaje sygnał od Kasi Fedro z yolobike.pl , że na jej ustawkach w Zielonej Górze zbiera się ekipa, aby pojechać trasę w nasze rejony, to długo się nie zastanawiam. Zbieramy się z chłopakami odpowiednio wcześniej i jedziemy do Winnego Grodu na zbiórkę. Z racji tego, że stary, zabytkowy most na Odrze w Cigacicach jest zamknięty z powodu remontu, pozostają nam tylko przeprawy promowe. Tym razem skorzystaliśmy z tej w Pomorsku i właśnie w tamtą stronę pojechaliśmy. Po przeprawie przez rzekę pomknęliśmy przez Czerwieńsk do Zielonej Góry pod Ogród Botaniczny gdzie mieliśmy połączyć się z Yolo. To, że zjawiliśmy się blisko pół godziny przed czasem zostawiam bez zbędnych komentarzy o tempie jakim jechaliśmy 😀

YoloSulechride

Los chciał, że tego dnia frekwencja na Yolo dopisała co w połączeniu z naszą grupą dało sumę około 50 osób. Ładna grupka, spotkania po latach naszych „seniorów” (wybaczcie), pogaduchy, wspólna fota i ruszyliśmy w dwóch grupach w kierunku Drzonkowa. Później przez oba Kisieliny, Droszków, Łaz i Zabór na przeprawę promową w Milsku. Los, kolejny raz tego dnia, pozytywnie nas zaskoczył. W tym samym czasie na prom przyjechała grupa z Wolsztyna i załadowaliśmy się nań w około 70-75 osób. Ludzie z aut oczekujących na przeprawę robili nam zdjęcia 😀 Po drugiej stronie Odry pojechaliśmy jej, płaską jak stół, pradoliną przez Bojadła, Klenicę i Trzebiechów do Sulechowa, gdzie pożegnaliśmy się z grupą zielonogórską i rozjechaliśmy się do domów. Na tym odcinku mieliśmy przykrą przygodę z „kierowcą bombowca”, o której więcej przeczytacie tutaj → http://roweromantyk.pl/index.php/2021/07/10/empatia-na-drodze/ . Ja już do tego wracać nie chcę 🙂

Rowery
YoloSulech

8/21 Sulechride

Jak się w późniejszym czasie okazało Sulechride z 18.07 był ostatnim, lipcowym wypadem. Dlaczego było ich tak mało w pierwszej części wakacji? Dwukrotnie byliśmy w górach o czym możecie poczytać tutaj → http://roweromantyk.pl/index.php/2021/07/17/przelecz-okraj-przekroczyc-granice/ i tutaj → http://roweromantyk.pl/index.php/2021/08/05/gory-sowie/, a raz w Sulechowie był organizowany jeden z etapów popularnego cyklu zawodów mtb. To tyle z tłumaczenia się 😀 .

SulechRide Zbąszyń

Zbiórka, standardowo, o 10:00 pod naszym basenem i ruszyliśmy w trasę. Co ciekawe zawitały do nas autem dwie osoby z Zielonej Góry. Układając trasę długo się zastanawiałem czy jechać DK32 aż do Kargowej. Każdy w regionie zna niezbyt dobrą sławę tej drogi i tego co wyczyniają na niej kierowcy. Zaryzykowaliśmy i było warto ponieważ przy niedzieli nie ma na niej ruchu tranzytowego, a i ten osobowy był znikomy dzięki czemu pokonaliśmy fajny odcinek gładkiego, szerokiego asfaltu w dość przyzwoitym tempie. W Kargowej odbiliśmy na północ w kierunku miejscowości Liny i dalej do Babimostu. Tutaj skręciliśmy w prawo do Chobienic aby następnie odbić w kierunku Zbąszynia, malowniczo położonego miasteczka tuż nad jeziorem Błędno. Samo miasto bardzo ładne i zadbane, widać, że kwitnie zwłaszcza w sezonie wakacyjnym. Skorzystaliśmy z jego głównej atrakcji turystycznej czyli plaży miejskiej przy której zlokalizowanych jest kilka budek z lodami.

Lody Zbąszyń

Z tego miejsca nigdy nie zapomnę słów naszego weterana Wiesława, który rzekł: „nigdy tu nie byłem, jestem 50 lat po ślubie i muszę tutaj zabrać żonę”. Już wiem, że warto organizować te ustawki chociażby z takich powodów. Po uzupełnieniu cukrów ruszyliśmy w drogę powrotną zataczając pętle dookoła jeziora przez miejscowości Nądnia, Chlastawa i Kosieczyn. Za tą ostatnią skręciliśmy w stronę Babimostu przejeżdżając przezeń drugi raz tego dnia, ale następnie udając się w kierunku Nowego Kramksa, przez Kolesin i Klępsk do Sulechowa.

Cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *