• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Wydarzenia
Wakacyjne #Sulechride – część 2

Wakacyjne #Sulechride – część 2

Tym razem na tapetę wlatuje miesiąc sierpień, w którym na wspólnej jeździe udało nam się spotkać trzykrotnie. Złożyło się na to około 245km i wizyta w wielu ciekawych miejscach. Można powiedzieć, że tą cześć lubuskiego objechaliśmy w prawie wszystkich możliwych kierunkach. Wakacyjne Sulechride zahaczyło również na chwilę Wielkopolskę. Jak było? Zapraszam w krótką podróż 🙂

9/21 Sulecheride

mapka 9 sulechride

Pierwszy sierpniowy Sulechride miał w założeniu bardzo prostą trasę na zasadzie – dojechać do wyznaczonego celu i wrócić tą samą drogą. Celem był Łagów Lubuski, perła ziemi lubuskiej z malowniczo położonym zamkiem joanitów u styku dwóch jezior. Jezior polodowcowych o pięknej turkusowej wodzie, położonych wśród lasów liściastych. Zaleciałem trochę opisem tolkienowskim, przepraszam 🙂 Trasę w to miejsce można by było układać na zasadzie pętli, ale alternatywne drogi są w tak kiepskim stanie, że najlepiej wjechać na nie rowerem Mtb z dobrym amortyzatorem, aby nie dostać drgawek. Wyjechaliśmy punkt 10:00, starą, szeroką trójką (a jakże) w kierunku Świebodzina. Przez miasto przebiliśmy się bez problemów, choć jakość dróg też jest tam „ciekawa”. Dalsza droga to wyjazd w kierunku zachodnim Drogą Krajową nr 92. Jest dość ruchliwa, ale przy okazji bardzo szeroka i posiada pas awaryjny. Grupką można jechać spokojnie.

Nadajnik

W miejscowości Gronów skręca się w prawo, bezpośrednio już w kierunku Łagowa, choć jeden z nas poleciał prosto na Berlin i gdyby nie pogoń za nim to nie wiadomo gdzie by się zorientował, że coś jest nie tak 😀 . Przed samym Łagowem pojawił się jeszcze pomysł odwiedzenia najwyższego punktu w naszym województwie czyli wzniesienia przed miejscowością Jemiołów, na którym usytuowany jest nadajnik radiowo-telewizyjny. Blisko 2km podjazdu o średnim nachyleniu 2,3% i maksymalnym 6,5%. Przez chwilę można poczuć się jak w górach, choć dość krótką, bo po ciekawym początku w zasadzie zaraz się kończy 😀 .

Jezioro Sulechride

Zrobiliśmy kilka fotek i zjechaliśmy do Łagowa, na krótkie zwiedzanie i, klasycznie już, wpadła kawka z deserem w pięknych okolicznościach natury. Polecam każdemu tam zajechać, jeśli jest w okolicy. Miejscowość ma niesamowity klimat, a o walorach historycznych i krajobrazowych już pisałem 🙂 .

kawka w łagowie

Jak wspominałem na początku, wracaliśmy tą samą drogą, którą przyjechaliśmy. Tym razem obyło się bez pomyłek. Na horyzoncie majaczyło widmo ulewy, ale jakoś udało nam się jej uniknąć, choć fragment drogi był zmoczony srogim deszczem i trzeba było zwolnić. Do Łagowa zajeżdżamy przynajmniej raz w roku i będziemy to kontynuować w przyszłych latach więc wypatrujcie w mediach społecznościowych informacji o wypadzie w to miejsce. Warto się zabrać z nami 🙂 .

Partyjka w golfa

1021sulechride

Tym razem Wakacyjne Sulechride zawitało do Kalinowa na tamtejsze pola golfowe. Zrobiliśmy to jednak trasą dość niestandardową. Kilka dni przed ustawką zobaczyłem na stravie, że niektórzy zaczynają jeździć szosami po odcinku drogi, który był do tej pory szutrowy. Pojechałem więc sprawdzić co się tam wydarzyło i byłem mega zaskoczony na miejscu. Piękny, pachnący nowością, 5-kilometrowy odcinek asfaltu między miejscowościami Nietokowice i Sycowice to to, co lubimy najbardziej. Dlatego trasę do wyznaczonego celu poprowadziłem właśnie tamtędy. Wizja wizyty na polach golfowych skusiła parę osób z okolicznych miejscowości, dzięki czemu uzbierało się nas około 15 osób. Z Sulechowa ruszyliśmy w kierunku Mozowa i dalej przez Pomorsko do Nietkowic. Tutaj skręciliśmy w prawo i trzeba uważać, bo pierwsze 100metrów drogi to kocie łby. Dlaczego to nie zostało zrobione? Dobre pytanie.

partyjka w golfa

Dalej to już autostrada szosowa przez las z praktycznie żadnym ruchem samochodowym. Idealnie! W Sycowicach skręciliśmy w lewo, na Podłą Górę i ten odcinek jest fragmentem dramatycznym jeśli chodzi o jakość asfaltu, dodatkowo zakończonym krótkim odcinkiem (ponownie) kocich łbów. To była ostatnia nieprzyjemność tego dnia. Z Podłej Góry wiedzie względnie dobra droga przez Zawisze, Węgrzynice, Rokitnice do Ołoboku. Przyjemnie lecą kilometry w takich warunkach. Las, pola czy aleje akacjowe bądź olchowe – sielanka. Z Ołoboku pojechaliśmy przez Niesulice prosto do Kalinowa. Niektórzy byli tutaj pierwszy raz w życiu. Świetne miejsce z restauracją posiadającą taras z widokiem na okoliczne pola golfowe. Niektórzy chyba złapali bakcyla do tego sportu. Na jak długo? Czas pokaże. Niemniej jednak kawę i naleśniki mają tam wyśmienite 😀 . Po przyjemnościach i fotach do Sulechowa wracaliśmy już klasyczną trasą z tego miejsca czyli przez Ołobok, Łąkie, Skąpe i Pałck. Niesieni sprzyjającym wiatrem kręciliśmy prędkości pod 40km/h. Tak można żyć 🙂 .

wakacyjne sulechride

Z ziemi lubuskiej do wielkopolskiej

11sulech

11 i jak się okazało ostatni z Wakacyjnych Sulechride pojechał w zupełnie innym kierunku niż dwa poprzednie. Tym razem wybraliśmy się na wschód, a na starcie zameldowało się kilka rasowych koni i co chyba najpiękniejsze w tych ustawkach, trzy pokolenia 🙂 . Ruszyliśmy w kierunku Radowic, przez Trzebiechów, Klenicę i Bojadła do Konotopu. Nie mam dobrych wspomnień z tej drogi po wydarzeniach, które opisywałem tutaj → http://roweromantyk.pl/index.php/2021/07/10/empatia-na-drodze/, ale czasami trzeba pojechać coś innego. W Konotopie wjechaliśmy na ścieżkę rowerową „Kolej na rower” wybudowaną w miejscu dawnej linii kolejowej. Świetne miejsce, rewelacyjna trasa i sulechowski pociąg sunął po niej niczym francuskie TGV (a co najmniej jak polskie regio 😀 ). Tak dojechaliśmy do Kolska gdzie wróciliśmy na drogę wojewódzką i dojechaliśmy do Świętna, miejscowości położonej już w województwie wielkopolskim. Tutaj zrobiliśmy pauzę w przydrożnym sklepie na uzupełnienie cukrów i płynów.

11 sulechride

Trasa powrotna wiodła starą drogą przez turystyczne Wilcze, Nowy Jaromierz do Kargowej. Niby asfalt, niby droga wojewódzka, ale… No właśnie „ale”. Asflat kładziony w głębokiej komunie o szerokości pozwalającej spokojnie minąć się dwóm maluchom. Nowoczesnym autom już słabiej, dlatego też większość tego odcinka jechaliśmy gęsiego. W Kargowej wjechaliśmy na „popularną” DK32 i pojawiły się wątpliwości czy kontynuować jazdę tą opcją, czy skierować się na Babiomost. Zostaliśmy przy pierwotnym planie i korzystając z wiatru w plecy dotarliśmy do Sulechowa w mgnieniu oka 😀 . No prawie bo po drodze była jeszcze nasza ulubiona hopka, którą podjeżdżamy wszyscy razem (w teorii). W praktyce idą końskie ataki i na górze tworzą się spore różnice.

Podsumowanie

Wakacyjne Sulechride po naszych lokalnych drogach zapadną wszystkim uczestnikom w pamięć na lata. W sumie udało się spotkać sześć razy (pierwsze trzy opisane tutaj → http://roweromantyk.pl/index.php/2021/08/23/wakacyjne-sulechride-czesc-1/) i przemierzyć wspólnie wiele ciekawych kilometrów. Lubuskie warte jest tego, aby odwiedzić je rowerem. Jeśli jesteś w regionie i chcesz z nami pojechać szukaj nas w mediach społecznościowych, bądź po prostu napisz do mnie 🙂 . Lokalsi już docenili wartość naszych ustawek, stąd frekwencyjnie z roku na rok jest coraz lepiej i różnorodniej. I pomyśleć, że nie byłoby tego wszystkiego, gdybym kilka lat temu przypadkiem nie trafił na jadące przez Sulechów Yolo… 😀

wakacyjne sulechride następne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *