• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Pasja
Rowerowa złota jesień

Rowerowa złota jesień

Dopiero co mieliśmy wiosnę, łąki były okraszone kwieciem wszelkiej maści, a na polach rozlewały się żółte morza rzepaku. Po chwili zrobiło się względnie ciepło i można było śmigać rowerem w krótkim odzieniu, ciesząc się przy tym promieniami letniego słońca i długimi dniami. Wszystko to jest już jednak wspomnieniem przemijającego roku. Oto bowiem przyszła jesień. Chyba każdy z nas zadaje sobie pytanie „Kiedy to zleciało?”. Na szczęście przyszła w tym najpiękniejszym (póki co) wydaniu. Taka idealna rowerowa złota jesień. Słoneczna, pełna kolorów i posiadającą ten niepowtarzalny klimat. Wiecie o czym mówię prawda?

Jesienne przesilenie

Wraz z końcem lata i początkiem jesieni wielu ludzi wpada w syndrom jesiennego przesilenia. Bo dni są krótsze, bo jest zimniej, bo to, bo tamto. Mógłbym się o tym rozpisywać, ale podsumuję to jednym pytaniem. Po co? Po co wpadać w coś tak negatywnego? Szkoda na to czasu i życia. Poważnie, nie rozumiem tego, jak można narzekać na to, że pogoda jest gorsza. Polecam idealne lekarstwo na takie stany – zakup roweru i korzystanie z tego wynalazku. Zamiast jesiennego przesilenia można sobie zrobić rowerową złotą jesień i korzystać z życia. Aktywne życie to zdrowe życie i być może właśnie ten czas w roku jest świetnym okresem na podjęcie tak ważnej decyzji.

Jesienne przesilenie, rowerowa złota jesień

Roztrenowanie

Większość zawodników, czy to amatorów czy zawodowców, właśnie w październiku kończy ściganie i zwalnia obroty treningowe. Ten nostalgiczny czas w roku jest dobrym momentem na podsumowanie i snucie planów na kolejny rok. W sporcie i całej zabawie w niego najlepsze jest właśnie to, że ciągle myślimy o rozwoju. Chcemy więcej, mocniej i szybciej. Wyciągamy wnioski z popełnionych błędów i dodajemy bodźce, których nam brakowało tak, aby w kolejnym roku być jeszcze lepszym. Przekraczanie własnych granic sprawia, że czujemy, że żyjemy, a niemożliwe nie istnieje. Ja kilka swoich w tym roku przekroczyłem jak chociażby te opisane tutaj → http://roweromantyk.pl/index.php/2021/07/17/przelecz-okraj-przekroczyc-granice/. To było tak piękne uczucie, że wyryło się w pamięci złotymi zgłoskami i służy za solidny fundament do tego, aby budować więcej. Sport, zwłaszcza ten wydolnościowy, uczy pokory w życiu, ale dzięki temu daje multum satysfakcji. Takie życie jest wspaniałe, dobre i bogate. Ciągły głód – polecam 🙂

Roztrenowanie

Październikowe wyprawy

Rowerowa złota jesień, jakiej jesteśmy świadkami w październiku, jest świetnym momentem na to, aby trochę poodkrywać. O takich wycieczkach pisałem między innymi tutaj → http://roweromantyk.pl/index.php/2021/09/12/wycieczki-rowerowe-po-okolicy-most-cegielnia-i-grodzisko/. W tym momencie częściej wykorzystuje swój drugi, toporny, ciężki rower. 15kg niby mtb, którym uskuteczniam leśne wyprawy do miejsc, w których jeszcze nie byłem, bądź odwiedzam te, które ostatni raz odwiedziłem kilka miesięcy temu, a które wywarły na mnie duże wrażenie. Każdy ma w swojej najbliższej okolicy całą masę takich lokalizacji. Wystarczy tylko otworzyć mapę i poszukać. Jak już znajdziesz coś co Cię zaciekawi to uwierz mi, że bardzo szybko obudzi się w Tobie Krzysztof Kolumb okolicy. Polecam zwłaszcza wyprawy do lasu. Dlaczego? Liście drzew mienią się tysiącami ciepłych kolorów. Słońce, nawet w południe, jest nisko na niebie co sprawia, że rzuca światło pod tak intrygującym kątem, że wszystko dookoła zaczyna być jakby krainą wyciągniętą prosto z najpiękniejszej baśni. Dodatkowym atutem jest na pewno to, że gdzieś zniknęły moskity 😀

Październikowe wyprawe

A może jednak szosa?

A dlaczego nie? Jeśli jest sucho, a Ty nie masz planu treningowego to długo się nie zastanawiaj. Rowerowa złota jesień na szosie jest bardzo piękna. Nagle okazuje się, że pokonując znane sobie na pamięć drogi asfaltowe, dostrzegasz to co dzieje się dookoła nich. Nie masz już wlepionego nosa w licznik robiąc interwały czy tempa. Jedziesz i chłoniesz widoki i chłodne, jesienne powietrze. Rzekłbym – płyniesz. Ten, który układał te klocki zwane porami roku, wiedział doskonale co robi, bo każda ma swój urok i swoje przeznaczenie 🙂 Wystarczy z tego korzystać i czerpać garściami. Tak – to jest takie proste. Odkrywanie na szosie nowych zakamarków też jest możliwe. Okazuje się często, że wjeżdżając do jakiejś miejscowości, przez którą nie przejeżdżałeś rok ze względu na słabą jakość drogi, odkrywasz, że została ona wyremontowana. Podobnie jest z mniej uczęszczanymi trasami. Miałem taki przypadek w tym roku między miejscowościami Sycowice i Nietkowice, gdzie od dawien dawna była droga szutrowa. Jednak w tym roku, jak za dotknięciem magiczną różdżką, zmieniła się w piękny kawałek asfaltu z praktycznie zerowym ruchem samochodowym :D. Fakt, na jesienne szosowe wyprawy trzeba się lepiej ubrać, zajmuje to więc trochę więcej czasu. No i? Nie szukaj wymówki 😛 .

Jesienna szosa

Jesienna ustawka

Czy rowerowa złota jesień może obyć się bez ustawki kolarskiej? Odpowiedź jest jedna – nie. Nie spotkać się w tym czasie ze znajomymi dzielącymi Twoją pasję to zło, którego trzeba unikać. Oczywiście nie jest to już tak częste jak sezonie letnim, ale obowiązkiem każdego z nas jest choć raz w miesiącu wpaść na taki event. Zobaczycie jak pozytywnie naładuje to wam baterie na resztę tygodnia. Jazda w grupie ma wszystkie te walory co jazda solo o tej porze roku, ale jest… no właśnie – w grupie. Zawsze gdy jest do kogo odezwać „gębę” podczas kręcenia robi się jakoś raźniej.

jesienna ustawka, rowerowa złota jesień

Podsumowując

Każda forma ruchu, o każdej porze roku jest wartością dodaną do Twojego życia i zdrowia. Wystarczy po prostu chcieć. Rowerowa złota jesień może być tylko i wyłącznie dodatkowym, pozytywnym bodźcem do tego, aby Cię przekonać do tego, że warto. Nie przegap tej magicznej pory roku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *