• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Pasja
Rowerojciec

Rowerojciec

Stało się. 24.09 o godzinie 5:03, nad ranem, na świat przyszła moja wyczekana i upragniona córeczka – Alicja. Na ten cud czekaliśmy z żoną 4 długie lata. Lata walki, wyrzeczeń i poświęceń, zwłaszcza ze strony mojej cudownej żony Sylwii. Lata, które wiele nas nauczyły i przygotowały do pojawienia się na tym świecie malutkiej istotki. Czy i jak bardzo zmieniło się życie człowieka, którego pasja pochłania znaczne ilości czasu, przeczytacie w poniższym wpisie. Osobiście nadałem sobie przydomek Rowerojciec 😀 .

Dumny rodzic

Pozwolę sobie darować opowieści o tym, jak przebiegało czteroletnie staranie się o Alę. Była to długa i ciężka droga, która skończyła się w najcudowniejszy z możliwych sposobów. Warto walczyć do końca, zawsze, nie poddawajcie się nigdy w dążeniu do tego, czego pragniecie całym sercem. Każdy, bardziej lub mniej, świeżo upieczony rodzic wie, że usłyszenie pierwszego w życiu płaczu swojego dziecka po prostu ścina z nóg. W głowie zachodzą takie procesy, które skutecznie wymazują większość wspomnień z tego dnia i zaburzają poczucie czasu i rzeczywistości. Najważniejsze jest to, że jest happy end. Z dumą mogę o sobie teraz powiedzieć – ojciec, rowerojciec 😀 .

Rowerojciec dumny

Co z rowerem, treningiem itd.?

Wielokrotnie słyszeliśmy, że po urodzeniu dziecka trzeba zrezygnować z tego czy tamtego. Że ja swoje jazdy na rowerze będę musiał odstawić na dobre, bo przecież nie będzie na to czasu. Być może jest w tym ziarnko prawdy, bo dni są wypełnione zajęciami po brzegi i zacierają się z nocami. Kilka pierwszych dni oczywiście poświęciliśmy na wspólne poznawanie siebie, ale później, dzięki dobrej organizacji czasu, udało nam się wrócić do normalnego funkcjonowania. Kluczem jest właśnie dobra organizacja.

Dumny Rowerojciec

Bez niej ludzie narzekają na brak czasu, a przecież wszyscy mamy tyle samo czasu prawda? Nikt z nas nie zakrzywia rzeczywistości i nie kroi sobie doby do 15h bądź nie rozciąga jej do 30h. Wszystko zależy od organizacji. Da się prowadzić normalny tryb życia, da się normalnie trenować, trzeba tylko odpowiednio to wszystko sobie poukładać. Dzięki temu nie zrezygnowałem z pasji, a wręcz przeciwnie, zyskałem do niej dodatkowego kopa motywacyjnego. Już nie mogę doczekać się momentu, w którym jako Rowerojciec będę zarażał nią córeczkę 🙂 .

Rowerojciec i ala

No właśnie – zarażanie pasją

Oczywiście – nic na siłę, tego bym sobie nie darował, aby do czegoś zmuszać oczko w mojej głowie :p . Nie oznacza to oczywiście, że od maleńkości z rowerem oswajać nie będę 😀 . Wszak sam swój pierwszy rowerek dostałem mając chyba 4-latka, jak dobrze pamiętam. Reszta jest już historią. Ostatnimi czasy coraz bardziej popularne są doczepiane do roweru gondole dla małych dzieci. Jak myślicie czy rowerojciec wyposaży się w coś takiego? A czy wiosna jest w maju? :p . Jeśli ktoś ma przetestowany jakiś model, który chciałby polecić, to proszę o informację. Sam oczywiście z przyjemnością takowy na test również przyjmę. Infrastruktury i ścieżek rowerowych w okolicy jest coraz więcej, więc na przyszły sezon na pewno będziemy już z Alą śmigać. Na ustawkę czy trening raczej jej jeszcze nie zabiorę, ale spacerek w takiej formie będzie wręcz wskazany 😀 .

Na torach

Blog, a ojcowanie

Faktycznie, tutaj sprawa ma się bardzo podobnie jak z planowaniem treningów. Doba wypełniła się bardziej zajęciami, ale to nie oznacza, że zrezygnuję z prowadzenia bloga. Da się wygospodarować czas i na to, a dodatkową motywacją do tego jest na pewno fakt, że może mała kiedyś to przeczyta 😀 . Także Rowerojciec pozostaje roweromantykiem i będzie nadal pisał. Ma już kilka pomysłów na kolejne wpisy i właśnie jest na etapie gromadzenia materiałów. Tymczasem lecę szykować kąpiel dla najwspanialszej istoty na świecie, która miała ten gest i uczyniła me życie pełniejszym i szczęśliwszym 🙂 Wszystkiego dobrego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.