• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Trening
Roztrenowanie – sztuka regeneracji

Roztrenowanie – sztuka regeneracji

Roztrenowanie to kwestia indywidualna każdego z nas i w zasadzie na tym powinienem skończyć ten wpis. Rozpocząć go od dobrego sucharka, to też trzeba umieć 😀 . I choć pierwsze zdanie jest prawdziwą tezą, to w tym roku podszedłem do tego zagadnienia korzystając również z wiedzy innych osób. Kwestia ułożenia sobie własnego modelu jest bardzo istotna w kontekście tego, co czeka na nas po roztrenowaniu czyli orki na ugorze, aby dobrze przygotować się do sezonu. Śmiem twierdzić (i nie tylko ja), że odpowiedni odpoczynek daje nam solidny fundament do budowanie formy na zbliżający się rok.

Dzisiejszy dzień jest tym, w którym kończę swoje roztrenowanie. Miniony sezon, pod względem progresu, był zdecydowanie najlepszym w moim kolarskim życiu. Przeskok jaki zrobiłem w ciągu ostatnich 12 miesięcy jest ogromny jeśli porównam sobie rok do roku. Rok ten był pełen ciężkiej pracy, często bólu, zmian w podejściu do życia pozasportowego czy czasem nawet zwątpień, które udało się przezwyciężyć. Pokazał mi też to, co najistotniejsze – warto to robić. Jeśli pracujesz nad sobą, nad możliwościami swojego ciała, to kształtujesz nie tylko jego formę. Wyrabiasz sobie przede wszystkim charakter. Cały ubiegły rok przypomniał mi czasy nastoletnie, kiedy to z głową pełną marzeń trenowałem piłkę nożną kilka razy w tygodniu. Powrót do przeszłości, odmłodzenie duszy – cudownie znów to czuć i na tym budować swoje codzienne szczęście. Przejście przez ten okres spowodowało również chęć odpoczynku.

Wygaszanie

Pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłem uwagę czytając wpisy jednego z byłych, zawodowych kolarzy, dotyczące okresu roztrenowania, był termin „wygaszanie”. Według tego, co pisze, odstawienie z dnia na dzień na trzy-cztery tygodnie roweru do piwnicy i legnięcie się na kanapie, to nie jest najlepsza droga. Należy stopniowo schodzić z obciążenia. Po ostatnim, ciężkim treningu, w kolejnym tygodniu robiłem już tylko jazdy w tlenie. Był to zarazem pierwszy tydzień roztrenowania, a warunki pogodowe i krajobrazowe, złotej polskiej jesieni, sprzyjały takim wypadom wyśmienice. Proces ten powtarzałem przez kolejne dwa tygodnie, systematycznie schodząc z objętości i coraz częściej spędzając czas pod progiem. Efekt był taki, że tydzień temu, na koniec 3 tygodnia, miałem już taki głód, że pozwoliłem sobie na ustawce na dwie, mocniejsze „przepałki” na lokalnych hopkach i wprowadzenie się w 5 strefę. Cudowne uczucie, a efekt na segmentach? Sreberka, co jest dobrym zwiastunem 🙂 Nie zrobiłbym tego, gdybym w perspektywie nie miał ostatniego tygodnia, w którym roztrenowanie przeobraziło się w totalne odłożenie roweru w kąt (poza jednym wypadem na 50 minut do lasu w celach rekreacyjnych, rzecz jasna)

Wygaszanie

Serwis

W ostatnim tygodniu roztrenowania warto zająć się swoją maszyną. Kiedy całkowicie odstawiasz rower nie zostawiaj go w kącie żeby zbierał kurz. Warto oddać go na posezonowy przegląd do specjalisty (chyba, że sam takim jesteś). Swoją maszynę oddaje w zaufane ręce pewnego Pana Andrzeja, który zawsze doprowadzi ją do perfekcyjnego stanu. Robię to dwa razy w roku – po sezonie, właśnie podczas roztrenowania i przed sezonem, jeśli w zimie zdarzy mi się jednak wyjść kilka razy na szosę. Nawet gdy jest sucho, tony soli wysypane na drogi mogą siać spustoszenie w podzespołach. Dlatego unikam jazdy zimą po mokrych asfaltach. Zdarzają się oczywiście dni z piękną słoneczną pogodą i ciężko ich nie wykorzystać, to naturalne i zrozumiałe. Nie mniej jednak, nawet po kilku przejażdżkach outdoor warto szosę po zimie oddać na serwis, tak aby hulała jak należy wiosną.

Serwis

Badania

Nie tylko rower wymaga posezonowego serwisu. W okresie, w którym mamy troszkę więcej czasu do wykorzystania, warto udać się do lekarza. Oczywiście nie po środki odurzające :p Żyjemy w takich czasach, że warto trzymać rękę na pulsie i regularnie się badać. Totalną podstawą, według mnie, jest zrobienie sobie wyników z krwi. Jedno ukłucie i po kilku godzinach wiesz na czym stoisz. Gdyby coś miało być nie tak, to na pewno tam się to pokaże w postaci niepojącego odczytu, który zasugeruje wykonanie kolejnych badań. Zyskujesz cenny czas, ale przede wszystkim – święty spokój. Raz na dwa-trzy lata warto też udać się do kardiologa i przeprowadzić badanie EKG. Profilaktyka nigdy jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a roztrenowanie jest świetnym momentem w roku, aby zadbać o siebie. W tym czasie śmiało można skorzystać z porady fizjoterapeuty. W ciągu roku spędzonego na rowerze, nasz organizm przebywa kupę czasu w nienaturalnej pozycji. Podlega również sporym przeciążeniom powodującym mikro urazy. Wczesne ich wykrycie może zapobiec cięższym kontuzjom. Nie bójcie się tego, zdrowie jest najważniejsze.

Badania - roztrenowanie

Miasto moje, a w nim

Idealny przepis na jazdy w tlenie podczas pierwszych tygodni roztrenowania? Mapa i wytyczanie tras po drogach, po których jeszcze nie jeździliśmy bądź takich, których dawno nie odwiedziliśmy. Efekt? Nagle okazuje się, że w promieniu 30km od domu masz masę takich miejsc, których odwiedzenie zapiera dech w piersiach. Nie będę oczywiście oryginalny jeśli zasugeruję jazdy po leśnych duktach. Walory estetyczne to jedno. Świeże, leśne powietrze ma wspaniały wpływ na nasz organizm. Regeneracyjny, kojący i uspokajający. Polecam, podczas takiej jazdy, zatrzymać się na kilka chwil w jakimś leśnym zakątku i po prostu posłuchać. Posłuchać ciszy i melodii przyrody. Nie musicie mi wierzyć, spróbujcie raz, a zobaczycie jak cudownie takie spa dla głowy czyści umysł i ma zbawienny wpływ na odpoczynek ciała.

Miasto moje

Waga

Czy musimy mieć obawy co do tego, że gdy zaczniemy odpuszczać trening, to nasza waga poszybuje w niebiosa? Jeśli rzucisz się na tony słodyczy i fastfoodów, podeprzesz to słodkimi, gazowanymi napojami i wysoce przetworzonymi produktami z marketu, to tak – masz się czego obawiać. Wszystko leży zawsze w zdrowym rozsądku i odpowiednim podejściu do jedzenia. W moim przypadku nie zmieniłem nic w nawykach żywieniowych, waga skoczyła o cały kilogram w górę. Jest to pewnie efekt zatrzymania większej ilości wody w organizmie. Poważnie, nie trzeba rozpisywać, Bóg wie jakiej, diety i rygorystycznie się jej trzymać, aby być spokojnym o kilogramy. Grunt to regularne i zróżnicowane jedzenie bez zapychania się śmieciami, których jest masa na sklepowych półkach. Zdrowe jedzenie nie musi być związane z wyrzeczeniami i rezygnacją z jakiejś części produktów. Wszystko jest dla ludzi, ale najważniejszy jest w tym zdrowy rozsądek.

Waga

Książki

Co zrobić z lukami w dniu czy tygodniu, które powstały wskutek zmniejszenia ilości jednostek treningowych? Pomysłów może być mnóstwo i każdy jest na pewno dobry. Roztrenowanie, to świetny czas na budowanie nowych nawyków. Ponoć wystarczy codziennie, regularnie robić coś przez trzy tygodnie, aby stało się to naszym nawykiem. W tym roku postawiłem na książki. Nie żebym nigdy nie czytał, po prostu, mam wrażenie, że poświęcałem temu zbyt mało czasu. Od kiedy na świecie pojawiła się moja córeczka (http://roweromantyk.pl/index.php/2021/10/19/rowerojciec/), codziennie poświęcam jej wieczorem kilkadziesiąt minut na lekturę baśni. To niesamowita podróż w czasie i doskonały relaks dla głowy. Oprócz tego wziąłem się za czytanie książek, które kształcą i rozwijają ludzkie wnętrze. Warto czasami wracać do takich pozycji jak „Moc pozytywnego myślenia” czy „Potęga podświadomości”. Wskazówki tam zawarte mogą przydać się nie tylko w życiu codziennym, ale również np. podczas przygotowania do sezonu czy samych zawodów. Ile się słyszy o tym, że mocny fizycznie zawodnik, często najmocniejszy w stawce, przegrywa zawody z samym sobą. Przegrywa je w swojej głowie i mimo generowanych cyferek nie jest w stanie przekroczyć kreski jako pierwszy… Trening mentalny jest równie istotny jak fizyczny.

Książki i bajki roztrenowanie

Podsumowanie

Moje roztrenowanie kończy się dziś. Od jutra ruszam w 12 tygodniowy plan treningowy, który ma mnie wprowadzić na kolejny, wyższy poziom. Czas, który spędziłem na czytaniu, spacerowaniu, jazdach w tlenie dał mi niesamowity zastrzyk energii fizycznej i psychicznej. Spożytkowałem go wyśmienicie i wiele się nauczyłem podczas tych 4 tygodni. A jak to wygląda u was?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.