• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Trening
Trening z rana jak…

Trening z rana jak…

…no właśnie – jak co? Jak mawia stare, chińskie przysłowie „…jak śmietana”? Dlaczego zrobienie tej samej jednostki treningowej, którą normalnie zrobilibyśmy w trakcie dnia, o tej konkretnej jego porze sprawia trudność? Bo za oknem jest ciemno, zimno, a w łóżku pod kołderką przyjemnie i cieplutko? To zaskakujące jak nasza podświadomość, od ręki, potrafi generować wymówki, w które tak szybko zaczynamy wierzyć, ponieważ oferują względną przyjemność i komfort. Trening z rana – czy to jest w ogóle możliwe?

Praca, praca, praca

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że jesteśmy ludźmi pracy (a przynajmniej większość z nas, która oczekuje od życia ciut więcej niż daje socjal). Jeśli pracujesz od wczesnych godzin porannych, to trening z rana może być po prostu niewykonalny. Chyba, że wstaniesz o 3 w nocy. Jeśli z tego żyjesz, to pewnie warto. Jeśli to wyłącznie pasja to… No właśnie 🙂 W tym miejscu pragnę wyrazić swój podziw dla ludzi, którzy są w pracy już od 6 rano, a jeszcze większy dla tych pracujących „na zmiany” (system czterobrygadowy to już totalny kosmos – co tydzień inna strefa czasowa). Niemniej jednak, jeśli Twoja praca pozwala Ci na to aby wykonać trening z rana, to dlaczego by nie skorzystać z tej pory dnia?

Jak do tego doszło? Nie wiem

Gdy trzy miesiące temu na świecie pojawiła się moja córeczka, wiedziałem już, że życie sportowe zmieni się totalnie i będzie trzeba je dostosować do „nowych warunków”. Dzień został subtelnie zagospodarowany i podzielony pomiędzy rodzinę i pracę. Jak w takim wypadku upchnąć gdzieś trening? Jak nie rezygnować z pasji? Opcje są dwie: późny wieczór lub wczesny ranek. Wybrałem trening z rana, gdyż wieczorem, gdy malutka już zaśnie przy czytaniu, wolę usiąść do swoich książek. Poza tym totalnie nie potrafię się przekonać do jazdy po ciemku.

most nad kanałem

Próbowałem już kilka razy i za każdym razem wiązało się to z negatywnymi emocjami, a nie chcę aby trening mi się tak kojarzył. Ktoś może słusznie zauważyć, że przecież o tej porze roku z rana też jest ciemno. W punkt. Słońce wschodzi późno, a nieprzeniknione zachmurzenie tylko opóźnia jasność. Niemniej jednak w końcu jasno się robi, a to zdecydowanie lepsza perspektywa niż pełen trening w ciemnościach. Podsumowując – jak do tego doszło? Jednak już wiem. Miałem, jak w życiu, wybór, albo z rana albo wieczorem. Nie chcąc rezygnować z pasji – wybrałem trening z rana.

Magiczna 6:00

Znacie to uczucie? Gdy dzwoni budzik, na dworze jest ciemno, zimno, mokro, a tysiące głosów w Twojej głowie krzyczy żebyś włączył drzemkę i pozostał w ciepłym łóżku? Tak naprawdę to jest najważniejszy i najtrudniejszy moment całego tego przedsięwzięcia. Swoista próba charakteru. Wyjścia są ponownie dwa. Wstaniesz albo zostaniesz w łóżku. Poważnie, wszystko co musisz zrobić w tym momencie to podnieść się z łóżka. Gdy w ten sposób do tego podejdziemy, bez zbędnego myślenia co będzie potem, to idzie naprawdę dobrze i łatwo. Dzięki temu później jest już z górki.

Trening z rana zaczyna się właśnie od wstania z łóżka. Od posłuchania głosu, który dzień wcześniej kazał Ci nastawić ten cholerny budzik. Brzmi jak mowa motywacyjna? Jeśli tak, to też dobrze 🙂 Zdaję sobie sprawę jak cholernie trudne jest podjęcie decyzji o porannym wstawaniu, kiedy można pospać godzinkę dłużej. Rozumiem doskonale wszystkie obiekcje, ponieważ sam z nimi walczę. Wygranie tej walki buduje niesamowite poczucie satysfakcji i małego triumfu. Polecam spróbować 🙂

trening z rana

Budowanie nawyku

Jeśli już udało Ci się wstać raz, drugi, piąty, to szybko zauważysz, że każdy kolejny raz jest ciut trudniejszy od poprzedniego. Wiem – nie jest to zachęcające i motywujące, ale tak właśnie działa nasz organizm. Wyrywamy go ze strefy komfortu, do której był przyzwyczajony często latami i nie da się zrobić jednorazowego przeskoku w nową rzeczywistość bez żadnego oporu. Jak sobie z tym poradzić? Na rynku jest dostępna masa książek-poradników, mówiących o tym ile potrzeba, aby wyrobić w sobie nawyk. Jedne podają 21 dni, inne 28, jeszcze inne 30. Patrzę na to z przymrużeniem oka, gdyż każdy z nas jest inny. Ta indywidualność nas wyróżnia i wyrabianie takiego nawyku wczesnego wstawania u jednej osoby będzie trwał 20 dni, a u innej może i z 60. Poczujesz to na pewno.

Jak jest z tym u mnie? Pierwsze dwa tygodnie budzenia się na trening z rana były drogą po rozżarzonych węglach z sypialni do salonu, a później na matę treningową bądź do szafy z odzieżą rowerową. Później zaczęło się to stabilizować. W 3 i 4 tygodniu budziłem się już bez focha na budzik, a nawet powoli przestałem go potrzebować i często wstawałem nawet kilka chwil przed tym jak zaczął wydawać z siebie ten pełen słodyczy dźwięk wzywający do opuszczenia łoża 😉 (automatyzm). W piątym tygodniu pojawił się lekki kryzys, jakby przemęczenie, ale trwał dosłownie 3 dni. Wydaje mi się, że to był ostatni krzyk odchodzącego w niepamięć, późnego wstawania, wołający rozpaczliwie „zostań!”. Udało się to pokonać i dzięki temu z porannym wstawaniem problemu nie mam już żadnego – nawyk został wyrobiony i wiem, że zostanie ze mną na lata 🙂

Rozruch i śniadanie

To już takie moje indywidualne spostrzeżenie, oczywiście każdy może mieć swoje. Tuż po przebudzeniu się wypijam szklankę wody i przystępuję do delikatnego rozruchu. Wymachy rąk, krążenia bioder i kolan, trochę rozciągania. Kilka prostych, podstawowych ćwiczeń, które każdy z nas zna z lekcji w-fu ze szkoły podstawowej. 10 zbawiennych minut, które skutecznie wypłukują z głowy chęć powrotu do łóżka. Pobudzasz delikatnie krążenie, serducho zaczyna pracować troszkę szybciej i wszystko dookoła nabiera kolorów. Nie do przecenienia jest ten moment dnia, może i komuś z was się to przyda – polecam. Później, w zależności od tego jaki trening wychodzi mi z planu, albo spożywam śniadanie (musli, suszone owoce + jogurt naturalny), wypijam kawkę i wychodzę zrobić trening z rana na rowerze, albo najpierw robię trening gorsetu na macie i po nim przystępuję do konsumpcji.

Dlaczego w jednym przypadku jem przed,a w drugim po? Tu przypomina mi się zawsze cenna lekcja, której udzielił mi kolega ze studiów, a który od lat trenował kulturystykę (pozdrowienia Kamil). Ćwiczenia siłowe (zwłaszcza gorsetu) bardzo szybko wzburzają i podnoszą poziom kwasu w żołądku. Jogurt z musli mógłby po prostu spróbować poszukać drogi powrotnej. Z resztą, każdy z nas wie, że jedzenie tuż przed jakimkolwiek mocniejszym treningiem to nie jest dobry pomysł. Przed wyjściem na rower spożywam to lekkie śniadanie z dwóch powodów. Zanim, po konsumpcji, wsiądę na rower mija jakieś 30-40 minut (garderoba i ubieranie warstw na cebulę). Po drugie paliwo na jazdę w dwugodzinnym tlenie jest po prostu potrzebne. Nie ma nic gorszego niż jazda na głodnego i spalanie nie tego co trzeba.

trening z rana

Ciemno, zimno, mokro czyli esencja wymówki

A myślałeś, że jak będzie jesienią i zimą o poranku? Zaświeci słońce, ptaszki będą ćwierkały, termometr pokaże przyjemne 20 stopni, a Ty będziesz jechał non stop niesiony zapachem bzu, lawendy, czy kwitnących drzewek owocowych? Pobudka hello :D. Tak aura nie rozpieszcza. Jest, brzydko to ujmując, do dupy. No i? Wrócę do tego co poruszałem już wcześniej, a na czym też od jakiegoś czasu buduję swoje życie. Zawsze masz wybór, zawsze są przynajmniej dwa wyjścia. Jedno pozytywne, drugie negatywne. Tylko od Ciebie zależy, którego wilka nakarmisz. Możesz jęczeć, że jest szaro, buro i ponuro, że znów pada deszcz lub wieje nieprzyjemny, zimny wiatr. Czy to zmieni pogodę? Nie. Jest to natomiast bardzo krótka i szybka droga do powrotu do ciepłego łóżka i rezygnacji z planu czy postanowień.

Wyjście drugie jest zgoła odmienne. Takiej pogody jak choćby w listopadzie, czy na początku grudnia, nie ma w żadnym innym miesiącu roku, to się po prostu nie powtórzy (chyba, ze kilka dni w lipcu 😀 ). Sam osobiście zacząłem ją podziwiać. Pędzące po niebie chmury we wszystkich odcieniach szarości, ogołocone z liści drzewa, wszechobecny półmrok (zwłaszcza w lesie robi piorunujące wrażenie). I nagle otwierasz oczy szerzej i zaczynasz to wszystko chłonąć. W taki sposób trening z rana staje się o wiele przyjemniejszy 😉 . Jest zimno? Tak, jest. Wiesz przez ile? „Ale jak to przez ile, cały czas jest zimno”. Zimno, to jest to, co odczuwasz. Uczucie chłodu trwa przez około 5-6 minut. Sprawdziłem sam na sobie, kilkukrotnie patrząc na licznik. Później, oczywiście przy zastosowaniu odpowiedniej odzieży, organizm rozgrzany swoją pracą powoduje uczucie ciepła. Czasami masz wręcz ochotę się rozebrać (tego nie polecam). Z powodu 5 minut rezygnować z porannego treningu? Poważnie? 😉

jesienna pogoda

Zalety

Endorfiny – nic nowego tutaj wam nie powiem. Każdy zna ich zbawienne działanie. Powrót do domu zawsze wiąże się z uśmiechem i energią na cały dzień, który staje się jakby pełniejszy i pozytywniejszy. Żadna pogoda nie jest wówczas w stanie popsuć humoru. Kolejna rzecz, to rzut oka na zegarek. Patrzysz, a tam 9:00 i okazuje się, że masz cały dzień na wszystko to co najważniejsze. Nie tracisz nic z czasu, który możesz poświęcić rodzinie, nie zaniedbujesz obowiązków służbowych. Ba! Wykonujesz je jakby z większą satysfakcją i uśmiechem na ustach.

Pamiętać należy też o tym, że wczesne wstawania i trening z rana, wiąże się z tym, że wieczorem zaczniemy szybciej chodzić spać. Nagle okazuje się, że 22:00 to już prawie północ i oko samo się zamyka. Trzeba się do tego przyzwyczaić, ale doceniam to. Jest jeszcze jedna rzecz – niebo nie zawsze jest zachmurzone. A gdy nie jest, to spektakl wschodzącego słońca, o tej porze roku, jest czymś niesamowitym. Gdy niebo nabiera kolorów od białego, przez żółty, pomarańczowy i na niebieskim kończąc. Co ciekawe, wczesne wstawanie uczy mnie lepszej organizacji dnia. Polecam sprawdzić jak to działa.

3 thoughts on “Trening z rana jak…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.