• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Miejsca
Most w Cigacicach

Most w Cigacicach

Trudno w to uwierzyć, ale po potężnych perturbacjach związanych z pozyskaniem środków na remont i protestami mieszkańców okolicznych miejscowości. Po interwencji mediów, władz lokalnych i centralnych. Po opóźnieniach na budowie w końcu się udało! Most w Cigacicach jest już otwarty i przejezdny dla ruchu samochodowego i przede wszystkim – rowerowego.

Fantastyka?

Wyobraźcie sobie, że żyjecie w XXI wieku, na zachodzie kraju przynależącego do Unii Europejskiej. Że przez wasz region przebiega ważny szlak handlowy z południa na północ, który krzyżuje się ze szlakiem, jeszcze chyba ważniejszym, z zachodu na wschód. Wyobraźcie sobie, że w promieniu pięćdziesięciu kilometrów, jedyną przeprawą mostową przez, drugą co do wielkości rzekę w tym rozwiniętym kraju zachodu, jest… Jeden most. I to taki, przez który biegnie droga ekspresowa. Ktoś powie – absurd! A co w przypadku wypadku na ekspresówce? Jak przeprawić się przez rzekę? Wyobraźcie sobie, że ktoś odpowiada wam, że są przeprawy promowe, które na jeden kurs mogą zabrać, bagatela, sześć aut! A jak przeprawić się na piechotę, rowerem czy motorem? Nie można. Można kupić łódź, tudzież skleić jakąś tratwę i próbować pokonać rzekę wpław.

s3 most

A teraz uwaga. To nie opowieść science-fiction. To województwo lubuskie w czasach obecnych.

Ktoś zapyta – ale to nie ma żadnej alternatywy? Żadnego innego mostu? Jest. Już jest. Bo przez ostatnie prawie dwa lata trzeba było mówić „był”. Chodzi o zabytkowy most w Cigacicach, który opieszałość urzędnicza doprowadziła na skraj ruiny i katastrofy. Przetrwał II Wojnę Światową, przetrwał PRL, prawie utopiła go „demokracja”.

prom

Papryczka chili

Nie będę gryzł się w język. Spychologia, jaką przez lata uprawiali urzędnicy, przerzucając między sobą odpowiedzialność za fatalny stan techniczny mostu, sprawia, że człowiekowi otwiera się coś ostrego w kieszeni i nie jest to papryczka chili. Teraz, przy otwarciu wyremontowanej przeprawy, wszyscy będą (i już to robią w mediach społecznościowych) chwalić się sukcesem. Ich, urzędniczy, sukces. Co z tego, że mieszkańcy Leśnej Góry, przez dwa lata, musieli jeździć do Sulechowa przez Zieloną Górę, a mieszkańcy Cigacic do Winnego Grodu nadkładali drogi przez Sulechów? Wątek komunikacyjny, to i tak pikuś przy dziesiątkach innych problemów, które wyrosły, a których nigdy być nie powinno. Dość powiedzieć, że przy blokadzie odcinka S3 między węzłami Sulechów i Zielona Góra, w korku potrafiło ugrząźć pół województwa. XXI wiek.

Trochę historii

Dość pastwienia się nad tymi, którzy żyją z naszych podatków. Za trzy lata przeprawie strzeli okrągła setka. Tak, sto lat mostu, to kawał historii. Dość powiedzieć, że 1945 roku niemcy próbowali go wysadzić, żeby uniemożliwić czołgom radzieckim przejście Odry. Udało się to tylko częściowo. Z tego, co czytałem, kilka jednostek przedostało się na drugi brzeg i skutecznie dezorganizowało obronę nazistów. A było co dezorganizować. Wystarczy przejechać się wałami rzeki, żeby dostrzec ogrom i ilość fortyfikacji obronnych. Można śmiało powiedzieć, że (jak mawia klasyk) ta część brzegu nadziana jest bunkrami, jak dobra kasza skwarkami. Świetna atrakcja turystyczna, polecam wycieczkę rowerem wzdłuż wałów. Most w Cigacicach, to prawdziwy pomnik historii. Dobrze, że udało się go uratować.

most w Cigacicach

Z punktu widzenia rowerzysty

Bo przecież o tym jest ten blog. O rowerach, treningu, pasji i ludziach jeżdżących na dwóch kółkach, a nie o farsie urzędniczej. Most w Cigacicach, z punktu widzenia amatora dwóch kółek, mieszkającego w okolicach Sulechowa, czy Zielonej Góry, jest bardzo istotną przeprawą. Przez blisko dwa lata planowaliśmy trasy omijające rzekę. Oczywiście, fajnie jest skorzystać z promu i kilka razy to robiliśmy, ale w dłuższej perspektywie, to strata blisko godziny. Trzeba się przecież przeprawić w tę i z powrotem. Godzina, to bardzo dużo czasu, zwłaszcza na weekend. Treningu nie zrobisz, za długie pauzy. Wycieczka jest ok, ale raz na jakiś czas. Brak mostu był potężnym utrapieniem i do granic znudzenia plątaliśmy się po asfaltach w innych kierunkach. Przepadło też wiele wspólnych ustawek (http://roweromantyk.pl/index.php/2021/05/15/yolo-sulech-ride/) z zielonogórską bracią rowerową. Cóż. Życie… Nadrobimy to w tym roku.

most w Cigacicach

Możliwości

Most w Cigacicach daje ogromne możliwości rowerzystom z całego regionu. Wspomniana już wycieczka szlakiem bunkrów, to nie lada gratka. Polecam również udanie się na szutry w Lesie Odrzańskim, gdzie droga wije się wśród starorzecza Odry. Unikatowa fauna i flora, przepiękne krajobrazy. Od Cigacic do ronda przy Trasie Północnej w Zielonej Górze wiedzie nowiutka ścieżka rowerowa. Asfaltowa! Co, patrząc na tę od strony Sulechowa, normą nie jest. Dla rowerzystów z okolic Sulechowa otworzyły się możliwości jazdy po trasach umożliwiających zdobywanie wału zielonogórskiego (najlepsze podjazdy w okolicy). Dla tych z miasta wojewódzkiego frajdą będzie udanie się na północ regionu, chociażby do Niesulic, czy do Rio. W końcu też będzie nam łatwiej łączyć nasze ustawki kolarskie. Mroczne czasy mostu w Cigacicach, miejmy nadzieję, minęły bezpowrotnie.

świetlista przyszłość

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *