• 666-663-050
  • kontakt@roweromantyk.pl
Zawody
Strefa kibica Kaczmarek Electric MTB

Strefa kibica Kaczmarek Electric MTB

W Sulechowie, mieście, w którym mieszkam od 7 lat, co roku odbywa się jeden z etapów prestiżowego cyklu maratonów MTB Kaczmarek Electric. W zeszłym roku pierwszy raz zajrzałem pod basen w Sulechowie, gdzie ma miejsce start i meta wyścigu i byłem zaskoczony rozmiarem wydarzenia, wysokim poziomem przygotowania i liczbą uczestników. Poziom sportowy również jest bardzo wysoki, o czym świadczą nazwiska byłych lub obecnych reprezentantów kraju pojawiających się na starcie. W tym roku nadarzyła się okazja ku temu, aby zajrzeć do lasu i zobaczyć jak zawodnicy radzą sobie na trasie. Jak było? O tym poniżej.

Trasa i BIKESUL

Pomiędzy Sulechowem, Radowicami i od północy Drogą Krajową nr 32 znajduje się las. Bardzo twórcze spostrzeżenie prawda? Las jest jednak wyjątkowy z co najmniej trzech powodów. W jego sercu znajduje się malowniczy Rezerwat Przyrody Radowice. Ma bardzo pofałdowany teren, który został ukształtowany przez lodowce. Dość powiedzieć, że na jednej niespełna 30-kilometrowej pętli można zrobić 450 metrów przewyższeń. Trzecia rzecz to single tworzone od lat przez grupę BIKESUL. „Wielkanocny”, „Walki Młodych”, „Jeleń”, „Ryzel”, „Trawers” to tylko niektóre z wielu, które wśród społeczności mtb są już kultowymi. Nie trzeba jechać do Świeradowa, by poszaleć w górskim stylu. Są na nich miejsca, które osiągają dwucyfrowe nachylenia i to nie jakieś tam 11%. Zdarzają się krótkie fragmenty przebijające 30%! To wszystko, bardzo często, po korzeniach.

Kaczmarek electric mtb

Również ta ekipa odpowiada za przygotowanie trasy na coroczny Kaczmerek Electric MTB. Jak dobrą robią robotę, niech świadczą opinie i uśmiechy zawodniczek i zawodników na mecie. Mimo wielkiego zmęczenia, pyłu pomieszanego z potem na całym ciele, zawsze są pod wrażeniem trasy, która co roku jest inna! Poważnie, warto przyjechać do Sulechowa po to, aby przejechać się singlami przygotowywanymi przez BIKESUL. Ba! To trzeba tutaj zaznaczyć. W tym roku padł rekord frekwencji od kiedy skończyły się limity, ograniczenia i zakazy wstępu do lasów! Z leśnymi pętlami zmagało się około 530 uczestników, a na trasie dla dzieci stanęło około 150 najmłodszych. Rozumiecie? Blisko 700 osób wzięło udział w Grand Prix w niewielkim lubuskim mieście. Niech to będzie najlepszym podsumowaniem świetnej roboty, jaką wykonują organizatorzy.

Strefa kibica

Strefa Kibica

Gdy pojawiła się propozycja pojechania w las, na jeden z singli i zajęcia miejsca w jego stromym punkcie, by dopingować zawodników Kaczmarek Electric MTB, długo się nie zastanawiałem. Mimo wygasającej infekcji wsiadłem na rower i ruszyliśmy z chłopakami z Grupy MTB Sulechów do lasu. Ku mojemu zaskoczeniu ruszyło z nami kilku młodych adeptów jazdy na rowerze. Po 8 km przebijania się przez piaszczyste dukty dotarliśmy do strefy kibica zorganizowanej przez BIKESUL. Na początku myślałem, że będzie tam po prostu kilka innych osób na rowerach chcących pokrzyczeć. Nic bardziej mylnego. Na szczycie wzniesienia, tuż przy ścieżce, którą miało przejechać 530 ścigających się osób – piknik. Leżaki, transparenty, flagi i lejący się strumieniami, złocisty izotonik, którym częstowano później również zawodników.

kaczmarek electric mtb

Zeszliśmy do połowy wzniesienia, aby zająć dobry punkt obserwacyjny. Jeden z kolegów miał ze sobą megafon. Czekaliśmy. Gdy dobiegły pierwsze odgłosy zbliżającej się Elity, zaczęło się coś, co każdy z zawodników na pewno zapamięta. Głośne „dawaj, dawaj!”, „Jeszcze trochę!”, „Dasz radę!”, „To już prawie koniec podjazdu!” nie miało końca. Do tego należy dodać „Eye of the tiger” puszczane z telefonu do megafonu i mamy pełny obraz najlepszych kibiców w tym cyklu maratonów. Nie boję się używać tego sformułowania – „najlepszych”. Do tej pory słyszałem o tym tylko od kolegów biorących udział w cyklu, teraz sam stałem się częścią tego szaleństwa. Coś niesamowitego. Dość powiedzieć, że dojeżdżający do nas zawodnicy, dostawali takiego kopa, że potrafili się wyprzedzać na tej stromiźnie.

Kaczmarek electric mtb

Wyobraź sobie sytuację, że masz w nogach część wymagającej trasy, ostry start, tętno na liczniku w czwartej strefie, piach w ustach, a z głośnika ktoś ci puszcza muzykę z Rockiego. No jak tu nie przyspieszyć?

Kurz, pot i… uśmiechy

Na tym krótkim odcinku byłem świadkiem wielu cierpień, które często malowały się na twarzach przejeżdżających. Jednak w większości przypadków, po usłyszeniu dopingu jakby odzyskiwali siły. Zdarzały się nawet udane próby wyprzedzania na takiej stromiźnie. Nie brakowało również defektów. Jeden z zawodników elity, tak mocno naciskał na korby, że połamał zębatkę, inny zgubił gdzieś po drodze… siodełko. W sumie to nie dziwie się mu, że przerwał wyścig 😀 .

podjazd

Jestem pełen podziwu dla wszystkich, którzy wzięli udział w wyścigu. Susza sprawiła, że każdy, kto jechał za kilkoma innymi zawodnikami, poruszał się w chmurze pyłu. Być może choć trochę nasz doping zmieniał niewyraźny smak kurzu osadzającego się nawet na zębach.

miejscowi

Co ciekawe miejscowi okazali się mało gościnni. Dość powiedzieć, że w pierwszej czwórce dystansu mini było trzech Sulechowian z czego jeden tryumfował w kategorii M30, a dystans Giga (nie licząc Elity) wygrał również swojak. No i rośnie nam na naszej ziemi ogromny talent – Bartosz Frank, który kosi kolejne etapy cyklu niczym kombajn kukurydze na żniwach.

Mam również ogromny szacunek do organizatorów Kaczmarek Electric MTB w Sulechowie i ekipy z BIKESUL. Do tego stopnia, że najprawdopodobniej znów wsiądę na rower MTB.

Foty: Paweł Wawrzyniak

2 thoughts on “Strefa kibica Kaczmarek Electric MTB

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.